W dniu 14 kwietnia, po długiej chorobie zmarł Anatol Ulman, przez pewien czas pisał dla „Racjonalisty" felietony, znacznie dłużej pisał rzeczy, które raziły tak wielu, że często woleli go nie publikować. Urodził się w 1931 roku a o sobie samym pisał:

...nie jestem całkowicie Lechitą, gdyż mój praprapra był Szwedem, oczywiście nie królem Gustawem Adolfem, tylko chłopem ludowym, a wieśniacy już wtedy w owym dziwnym kraju nie byli pańszczyźniani. Tamten mój przodek znał brzydkie konszachty przeora Kordeckiego ze Szwedami, a ponadto nie pomógł panu Kmicicowi zagwoździć kolubryny, gdyż jej historycznie nie było. Dlatego na parę wieków został przez księcia chama Lubomirskiego zezwierzęcony na chłopka pozbawionego podstawowych ludzkich praw.*

Trudno powiedzieć czy większych drgawek dostawał na wciskaną przez Kościół katolicki ludowi ciemnotę, czy na nasz tak powszechny nacjonalizm, wiedział, że świata nie zmieni, bo świat, ten w naszych umysłach, zmienia się marnie, albo wcale:

...nie podzielam trądu wszechpolskiego nacjonalizmu oraz nie noszę masek myślowej obłudy, bowiem lubię, jak to głupi, bardzo się sprzeciwiać utrwalonemu. Wiem, iż kamieni z posad nie poruszę, zeskalonego gnoju tradycji nie przebiję, stad ludzkich pozostających w upodleniu radosnym nie porozpędzam. Ciemnych, żarłocznych i tępych pobożnych refleksji nie nauczę. Łajdactwa historycznego nie przemogę. Do zmian żadnych w świadomości powszechnej nie doprowadzę. Słowem nie osiągnę nic. (Dlaczego jestem głupi)

Nadal żyjemy w czasach, w których religia jest utrwalaczem naszości, ksenofobicznej, mrocznej, której nienawidził z całego serca:

Najbardziej popularny w naszych masach ludowych jest patriotyzm tragi-komiczny. Mam na myśli świadomościowy galimatias wynikający z potworności ciemnoty zupełnej, a wyrażający się w zbitce pojęciowej Polak katolik. Inni Polacy dla tych Polaków praktycznie nie istnieją. Tysiącletnia wytrwała praca partyjno-ideologiczna nad ciemnymi umysłami naszych krajanów gruntownie zamuliła im łby: dla niewykształconych rodaków wiara stanowi nie tylko orientację religijną, lecz głównie wyznacznik narodowości, bezkrytycznie utożsamiają katolicyzm z polskością, to znaczy z naszością. Tym właśnie łakomie żywi się polski antysemityzm oraz ksenofobia. (Barwa szajspatriotyzmu)

Przeżywał świadomie, jako obserwator, koniec okupacji, stalinizm, odwilż, małą stabilizację, czasy „Solidarności", a wreszcie budowanie wolnej Polski po upadku komunizmu, przyglądał się odwiecznemu oportunizmowi, tej wiecznej gotowości dostosowania swoich wierzeń i poglądów do potrzeby chwili.

Ten świnia niezmiernie by cenił swoją świńskość i stąd uważał nas za strasznych głupków. W jego bowiem mniemaniu trzeba być zupełnie niedorozwiniętym, by, tak jak on nie wpaść na pomysł, że świnia ma najlepiej.

Warto też pomyśleć o słodkim wyrazie ryja, to znaczy świńskiej twarzy, takiego wygadanego wieprzka, kiedy szczęśliwie a mądrze nawijałby w telewizorze do zbaraniałych mas. Byłaby w takiej gębie błogość, samouwielbienie, przeolbrzymie zadowolenie z własnej świńskiej cudnej inteligencji. A zaraz pod spodem niewyobrażalna, choć umiejętnie skrywana pogarda dla tych, co pozwalaliby się tak potwornie, cynicznie, publicznie a głupio kiwać. Którzy by nie rozpoznawali świni w świni. (Kiedy świnia zmienia poglądy)

Anatol Ulman patrzył z przerażeniem jak ta nasza wolna już Polska staje się coraz bardziej czarnosecinna, narodowa, nacjonalistyczna i bogoojczyźniana:

Kiedy zdumiony i przerażony człowiek usiłuje pojąć, jak to możliwe, że istnieją wśród nas ludzkie(?) robaki żywiące się trupami oraz historią i wybitnymi przedstawicielami współczesności, by produkować z nich łajno nienawiści, przychodzą mu do łba zadziwiające wytłumaczenia.

Jedno jest takie: jeżeli obłędnie przypuścimy, że człowieka na wzorek swój i nieprawdopodobieństwo, stworzył Bozia, pełen miłości oraz miłosierdzia, to Bozia jest w porządku, bowiem wolno mu wszystko, gdyż nie ma nad sobą żadnego już szefa. Zatem, chociaż lubi wytracić czasem całe narody, ogólnie fajny oraz sympatyczny z niego stwórca wszystkiego. Tym bardziej może sobie pozwolić na produkowanie kanalii. One zaś lokowane są, między innymi, w redakcjach wytwarzających żarcie mentalne dla mas. Każdy, a niezła to gnida, gotuje specjalne piśmiennicze zupki. Zupki wstrętne. Wymiotne. Ohydne. Trujące. Śmierdzące, kałowe. Z łajna średniowiecznego podrasowanego przez kontrreformację oraz przyprawy antysemickie. O treściach patriotyczno-narodowych. Te redakcje to są jakby wirtualne bary otwierane masowo przez czarną prawicę. Czasem noszą nazwę jadłodajnia Niezależni, choć powinna zwać się Bogoojczyźnianą, kiedy indziej tromtadracko Szaniec. Bary wychodkowe. Pierwszy prowadzony przez Gazetę Polską Codziennie. Jedzcie i pijcie, albowiem. (Narodowe zupki ze zgnilizny)

Ten trend uległości wobec narodowo-religijnej ciemnoty wżera się wszędzie, mordując również naukę, o której pisał:

Najbardziej wyrazisty akt publicznej agonii nauki miał miejsce, jak uważam, w dniu nadawania mnichowi Rydzykowi stopnia doktora filozofii. Nic bardziej szyderczego wobec rzeczywistych pracowników szkół wyższych niż ten, w tym wypadku pusty ośmieszony tytuł przed nazwiskiem będącym alegorią absolutnego przeciwieństwa wiedzy, kultury, autorytetu i przyzwoitości. Nic bardziej komicznego, błazeńskiego i ohydnego niż na stojącym potem w Brukseli na stole karteluszku wyrazy: phil. doc. jako godność ojca ciemności w nieskładnym, niepoprawnym języku twierdzącego przed Europą, iż kraj nasz jest totalitarny. (Nauki śmierć niezauważona)

To splugawienie nauki było możliwe, bo wcześniej splugawiono Sejm Rzeczpospolitej, nawet nie krzyżem jako takim, a metodą jego wieszania, złodziejską moralnością, odwieczną, katolicką:

Wszyscy wiedzą, że powieszenie, zwane nieprawidłowo i oszukańczo sejmowym, odbyło się kiedyś, w budynku parlamentu, podstępnie w nocy, ukradkiem, po złodziejsku. Można by więc rzec, że po katolicku. Dawniej przeciwników takiej ewangelizacji (obłudna nazwa przemocy) wyrzynano (patrz Prusowie, Indianie, Arabowie, Murzyni oraz inni), teraz jakiś niewolnik zakrada się, wymijając straże, zawiesza symbol podległości i obiekt natychmiast staje się chrześcijański. A przede wszystkim nie wolno go tknąć. Wyznająca niewolnictwo zestrachana większość uważa, że przedmiot nikomu nie przeszkadza, chociaż akt agresji pozostaje aktem agresji. (Niewolnicy w obronie niewolnictwa)

Jakże aktualnie dziś brzmią Jego uwagi o stosunku Kościoła do in vitro:

"...bicie dzieci było powszechną metodą wychowawczą. W średniowieczu w każdą sobotę karano dzieciaki za przewiny całego tygodnia i na zapas dla ich dobra, bo nieukarane byłyby skazane na wieczne męki. Dzieci bowiem żyją jako bydlęta… żądza zmysłowa i gniewliwa im panuje, twierdził renesansowy profesor Akademii Krakowskiej, uważany za wybitnego filozof Sebastian Petrycy. Jeszcze w jego czasach dzieci ułomne były tradycyjnie zabijane. Natomiast bicie ich było powszechnie zalecaną metodą wychowawczą do XVIII wieku. Ten skuteczny sposób nadal zaleca w wieku XXI (!) polityk Marek Jurek. Położenie kresu przemocy wobec nieletnich postulowali dopiero ohydni myśliciele wstrętnego, bezbożnego oświecenia. Krzywdę dzieci zaczęto dostrzegać i chronić je co nieco w stuleciu XIX. W tymże wieku śmiertelność maluchów do lat trzech wynosiła prawie dziewięćdziesiąt procent, bo Kościół od początku swego istnienia, tak jak obecnie np. w dziedzinie komórek macierzystych, doktrynalnie więc bezwzględnie hamował postęp medycyny. Wolno nie tylko mniemać, iż przy wolności badań w tej dziedzinie znacznie wcześniej wykrytoby między innymi istnienie chorobotwórczych drobnoustrojów. Milionów ludzi zabitych z przyczyny kościelnej ciemnoty nie dla się zliczyć. (Odpowiedzialność Ducha)

Wyśmiewał hipokryzję hierarchów twierdzących, że konstytucja w kwestii rozdziału państwa i Kościoła jest przestrzegana:

Niestety nie Kościoła od państwa. Bo co jest zapisane, to jest tylko napisane i często nic nie znaczy. Taki właśnie zachodzi przypadek.

Czyżby pan biskup, poświęcając się namiętnie pucowaniu teoretycznych oświadczeń, nie słyszał jak skrzeczy rzeczywistość, jaka jest praktyka? Pan bp nie wie, że katecheza prowadzona w całym polskim szkolnictwie podstawowym i średnim jest całkowicie opłacana przez państwo? Że zwani katechetami żeńscy i męscy opowiadacze mitologicznych baśni oraz szerzyciele ciemnych zabobonów, zrównani są w dochodach i prawach z nauczycielami wykładającymi wiedzę naukową?

Pan bp nie wie, że mnie, emerytowi potrąca się podatek między innymi na tych tam katechetów, i dostaję na łapę tysiąc trzysta pięćdziesiąt! Tymczasem tłuściutki księżulo, co sami pana biskupa kumple przyznali, zarabia średnio ponad pięć i pół patyka. Nie jest on lepiej ode mnie wykształcony i nie posiada podobnej polszczyzny, a i chyba łaciny! Podatek zaś płaci symboliczno-komiczny. (Załgiwanie przestrzeni publicznej)

Mam wrażenie, że Ulman całe życie walczył przeciw załganiu, przeciw używaniu słów wbrew ich pierwotnemu znaczeniu, przeciw zniewoleniu umysłów przy pomocy gładkich, usypiających słów. Był gniewny, przeklinał i wiedział, że nie zmieni świata, że może dać świadectwo i krzyczeć, że wygładzone łajnem łgarstwo nie przestaje być łgarstwem, wiedział, że łgarstwo Go przetrwa.

Dziś rano dostałem list od Jego syna, Huberta, pisał że Anatol Ulman zmarł po długiej i ciężkiej chorobie. Przegrał swoją walkę, jak muszą przegrać wszyscy, jeśli nie chcą się pogodzić z wszędobylską naszością. Wybrał drogę bez pochlebstwa, wybrał klęskę, która była sensem Jego życia.

__________

*Wszystkie cytaty z felietonów Anatola Ulmana publikowanych na łamach „Racjonalisty".