Ateizmu w naszym kraju jak na lekarstwo, ale żeby substancja czynna w tym lekarstwie mogła działać, lekarstwo musi być podawane. Czy podawać do smaku, czy według wskazań lekarza, żeby nie przedawkować? Zdania w tej sprawie są podzielone w zależności od tego, kto czuje się lekarzem. W popularnych poradnikach o leczeniu Rzeczpospolitej zlecają ostrożność oraz przeplatanie homeopatycznych dawek ateizmu z żywotami świętych.

Komunistyczna terapia szokowa była zgoła odmienna i do złudzenia przypominała praktykę leczenia wszelkich dolegliwości przy pomocy upuszczania krwi. Komunizm proponował światopogląd naukowy, ale nauki towarzysza Stalina nie bardzo różniły się od nauk Piusa XII, czyli obaj uważali, że są nieomylni. Stalina szczęśliwie wyrzucili z mauzoleum, Piusa XII Jan Paweł II ogłosił Sługą Bożym, uświęcając światopogląd naukowy  swojego wielkiego poprzednika.

Idea światopoglądu naukowego  stanowi dziedzictwo ateistycznego komunizmu, ale przyjęła się nad Wisłą dobrze i wykładana jest obecnie w szkołach w oparciu o nauki Jana Pawła II.

Nowy Ateizm zwalczany jest solidarnie przez zwolenników starego i nowego światopoglądu naukowego oraz przez liberalną inteligencję, która wyznaje zasadę ostrożności, żeby nie podważać pozycji awangardy, którą to pozycję utrzymuje dzięki zręcznym sojuszom i kwestionowaniu światopoglądu naukowego wyłącznie we własnym towarzystwie i za zamkniętymi drzwiami. Liberalna, bezwyznaniowa inteligencja głosi zasadę, iż ateizm powinien być sprawą prywatną, a religia publiczną.

Nowi ateiści głoszą herezję, że nauka nie jest światopoglądem tylko stanem wiedzy, że może, a nawet musi być nieustannie kwestionowana, ale kwestionowanie nauki to racja, a nie narracja, a racja wymaga prezentacji dowodów zgromadzonych w oparciu o określone metody.

Ateizm jest lekarstwem tylko o tyle, że neguje religijną narrację jako aberrację i proponuje oparcie młodzieży chowania nie na naukach Stalina czy Jana Pawła II, ale na wiedzy i umiejętności krytycznego myślenia. Takie podejście wywołuje zdecydowany opór ze strony zwolenników światopoglądu naukowego, opór nie tylko hałaśliwy, ale i z zastosowaniem sankcji głównie w postaci społecznego ostracyzmu, ale w uzasadnionych przypadkach włącznie z szykanami w miejscu pracy, co ze zrozumiałych względów prowadzi do apeli niektórych ateistów o ostrożne dawkowanie ateizmu jako lekarstwa.

Jak wiadomo, jeśli pominiemy środki zalecane przez szarlatanów, nie ma lekarstw uniwersalnych, leczących wszystkie choroby, więc warto sprecyzować co właściwie ateizm leczy. Ateizm leczy chroniczny brak zdolności krytycznego myślenia spowodowany wdrożeniem umysłu do światopoglądu naukowego w okresie formatywnym. Przyjmowany w wieku dojrzałym może hamować dramatyczne postępy choroby, ale tak naprawdę powinien być podawany od najwcześniejszego dzieciństwa, tak by organizm reagował na propozycję światopoglądu naukowego (czy to w jego wersji religijnej czy ideologicznej) pustym śmiechem.

Roman Giertych jako Minister Obozu Edukacji Narodowo-Radykalnej śmiało i bez osłony opowiadał się za szkołą wychowującą w duchu światopoglądu naukowego, inni naczelnicy tego ministerstwa robią to dyskretniej, ufając (zapewne nie bez słuszności), że skuteczniejsze będzie działanie poprzez politykę personalną i programową.

Nowoczesną ideę światopoglądu naukowego w jej wersji skrajnej prezentuje Fronda i jej wódz, Tomasz P. Terlikowski, który głosi, że wszelkie podawanie ateizmu powinno być zabronione. Nie jest w tym odosobniony, posiada potężnych sojuszników, zaś wyrazistość tego stanowiska poniekąd podawaniu ateizmu sprzyja, jako że młodość po owoc zakazany sięga chętniej, z wiekiem dopiero internalizując ideę kwaśnych winogron.

Rzecz jest jednak o sporze, czy podawać ostrożnie, czy do smaku? Osobiście jestem zwolennikiem szwedzkiego stołu, z którego każdy bierze to, na co ma ochotę, w ilościach dowolnych i bez zbędnych wyrzutów sumienia.

Jedynym problemem jest przygotowanie szwedzkiego stołu ateizmu, iżby wystawione potrawy pobudzały apetyt, nastrój sprzyjał rozmowie oraz, co od dziesięcioleci jest specjalnością Szwedów, by nie zapominać o potrzebach najmłodszych. Niech się inni spierają, my dbajmy raczej, by stół był zastawiony obficie i dostarczał powodów do uśmiechu wiele.

Obrazek h/t Grzesiek Ś.