Podczas dzisiejszej audiencji generalnej w Watykanie Benedykt XVI zachęcił Polaków, by odmawiać różaniec jako drogę do odnowy życia i przemiany serc.

No świetnie, przynajmniej nasz główny pasterz nie zasypia gruszek w popiele. Papież mówił po polsku, więc nakaz powinien do wszystkich dotrzeć. Tymczasem Jarosław Gowin zwraca się do polityków, aby nie klękali przed proboszczami. Jarosław Gowin wyczekał z tym przesłaniem do kongresu sympatyków Palikota w Kogresowej, ale dłużej już czekać nie mógł i stanowczo powiedział politykom, żeby nie klękali. (Wyraźnie zaznaczył, że dotyczy to w szczególności polityków lewicowych oraz polityków w małych miejscowościach.)

Zdaniem Jarosława Gowina „Kościół po śmierci Jana Pawła II cierpi na kryzys przywództwa". W tej sytuacji domyśliłem się, że nici będą z tego odmawiania różańca, bo sam Gowin przyznaje, że z tego Benedykta to żaden przywódca.

  Pociechę zyskaliśmy jednak od Gowina Jarosława, który powiedział, że Kościół „jest silny obecnością w sercach i duszach Polaków, jesteśmy po Malcie najbardziej katolickim krajem UE. I to z tym powinni się liczyć politycy, a nie z proboszczami".

Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza" pisze o „efekcie Palikota" i próbuje ustalić na ile przedstawiciele różnych partii politycznych mogą czuć się oszukani, że im Palikot zabiera coś, co sami chcieliby powiedzieć, ale im proboszcz nie  pozwala.

Przy okazji informacji o tym, że Gowin odradza politykom klękanie przed proboszczami, Onet przeprowadził sondę i próbował się dowiedzieć, czy zdaniem czytelników „lokalni politycy są na klęczkach przed proboszczami". Otóż zdaniem przytłaczającej większości (66 procent) są na klęczkach, zaś zdecydowanie przeciwnego zdania jest zaledwie 4 procent.

Poseł Gowin musi się domyślać, że w świadomości społecznej sytuacja nie prezentuje się dobrze i zgadza się, że należy mówić o trudnych problemach Kościoła, ale nie chciałby karać Kościoła, szczególnie, że jego partia jest „konserwatywno-liberalna i nie ma powodu, by szła na zwarcie z Kościołem".

Mam wrażenie, że wywiad z Gowinem pokazuje ciekawy aspekt „efektu Palikota", ale na ujawnienie się innych aspektów musimy jeszcze poczekać.

Do wiadomości dnia trzeba dorzucić promocję książki Seks jest boski. Autorem jest zakonnik, kapucyn, Ksawery Knotz, który małżonkom zaleca seks urozmaicony, ale o różańcu przy stosunkach nie wspomina. (Co zdecydowanie wzmacnia tezę Gowina o kryzysie przywództwa w Kościele.)

.

Tak czy inaczej nareszcie czytający książki wierni będą się mogli dowiedzieć o radościach katolickiego seksu. (A co z resztą wierzących, z tymi, którzy do książki kapucyna nie zajrzą? Co maluczcy będą robić? Kapucyna trzepać, różaniec odmawiać na klęczkach przed proboszczem? Czy może mszę świętą na intencję lepszego pożycia zamawiać?)

Niż demograficzny idzie i uczelnie nasze będą pustkami świecić. Wygląda na to, że niektórzy gotowi są z rozpaczy po cudze wzory sięgać i dziecięta na uczelnie zapraszać. Oglądałem kilka filmów z takimi wykładami dla dzieci na uczelniach amerykańskich i brytyjskich i oczy mi ze zdumienia i radości wyłaziły. Czytałem tekst w „Wyborczej" z zaciekawieniem i ukrytą w sercu nadzieją, starając się nie dopuszczać myśli o nauczycielach akademickich piszących w „Gazecie Wyborczej" artykuły pod wymownymi tytułami takimi jak: „Nieuk kujonowi nie zaszkodzi". Inny nauczyciel akademicki roztacza w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej" teorię, że Tusk z Palikotem umówili się na tajną grę, która ma pogrążyć lewicę, ale im się to nie uda. Przez moment miałem straszną wizję organizowania wykładów dla dzieci na Uniwersytecie Warszawskim przez doktora Rafał Chwedoruka oraz doktora Przemysława Sadurę.

Onet donosząc o pomyśle uniwersyteckich wykładów dla dzieci tu również zapytał swoich czytelników co o tym myślą i chociaż nieco ponad 50 procent było w zasadzie za, to jednak 37 procent było zdecydowanie przeciw.

Ciekaw byłem, kto był przeciw, czy ci, którzy czytali myśli doktora Chwedoruka w dzisiejszej „Wyborczej", czy ci którzy ich nie czytali?

Mogli ci, którzy czytali, i mogli ci, którzy odmawiali różańce. Bóg jeden wie.