Co właściwie myśleliście, kiedy wyprodukowaliście krzykliwą okładkę oznajmiającą, że „Darwin się mylił" (24 stycznia)? Po pierwsze, jest to nieprawda, a po drugie, jest to podżegające. Jak z pewnością wiecie, wielu czytelników zinterpretuje to nie jako rzecz o Darwinie, postaci historycznej, ale o ewolucji.

Nic w samym artykule nie pokazuje, że koncepcja drzewa życia jest niesolidna; a tylko, że jest bardziej skomplikowana niż rozumiano przed nastaniem genetyki molekularnej. Nadal jest prawdą, że życie powstało z „kilku form lub jednej tylko", jak zakończył Darwin w O powstawaniu gatunków . Nadal jest prawdą, że różnicowało się przez przemiany w kolejnych pokoleniach drogą doboru naturalnego i innych czynników. Oczywiście istnieje drzewo; po prostu jest bardziej banianem niż dębem u swojej jednokomórkowej podstawy. Problem horyzontalnego transferu genów u większości nie będących bakteriami gatunków nie jest wystarczająco poważny, by przesłonić gałęzie, które znajdujemy sekwencjonując ich DNA.

Towarzyszący mu artykuł redakcyjny wyjaśnia, że doskonale wiecie, iż wasza okładka dostarcza kreacjonistom wielkiej szansy na wprowadzanie w błąd zarządów szkół, studentów i społeczeństwo ogólnie na temat statusu biologii ewolucyjnej. Istotnie, w niewiele godzin po waszej publikacji Zarząd Edukacji stanu Texas cytował ten artykuł jako dowód, że nauczyciele muszą uczyć zainspirowany przez kreacjonistów program „słabości ewolucji", twierdząc, że „Drzewo życia Darwina jest błędne".

Dostarczyliście wiele dodatkowej, nieprzyjemnej pracy naukowcom, których prace powinniście wyjaśniać publiczności. Musimy teraz próbować korygować wszystkie nieporozumienia zrodzone przez waszą okładkę.

Oryginał opublikowany w New Scientist