Trzy razy sprzedawałem duszę diabłu i trzy razy do mnie wracała. Przykra sprawa, bo zawsze próbowałem być uczciwy, nie święty, broń boże, ale uczciwy. Diabeł, nie diabeł, nie robi się z gęby cholewy, słowo się rzekło, kobyłka u płota.

Sprzedałem raz, wróciła. Odprowadziłbym ją do nabywcy, ale szukaj wiatru w polu. Myślałem, że sam się zgłosi. Po kilku latach straciłem nadzieję i jak się klient trafił, to sprzedałem znowu. Ostrzegałem, mówiłem, żeby trzymał w zamknięciu, bo może wrócić, klient mnie zapewniał, że u niego nie ma cudów i co? Wróciła! Przyszła po tygodniu. Wychudła, widać było, że przez tydzień nie jadła, długi czas nie mogła przyjść do siebie, a ja miałem wyrzuty sumienia, bo znowu wyszedłem na kanciarza.

Tym razem byłem pewien, że nabywca się pojawi i oczywiście byłem gotowy natychmiast mu ją oddać. Nie zjawił się. Albo wstyd mu było, że go przechytrzyła, albo dusza ateisty to nie taki rarytas. Przyrzekłem sobie, że trzeci raz już jej nie sprzedam, bo mnie za ordynarnego oszusta wezmą. Wytrzymałbym zapewne, gdyby nie to, że trzeci klient mnie sprowokował. Przez lata różni przepytywali, czy nie chcę sprzedać i zawsze mówiłem uczciwie, że już dwa razy sprzedawałem, ale wracała i że nie chcę narażać na stratę. Aż tu jeden taki mówi, że od niego żadna jeszcze nie uciekła. Wzruszyłem ramionami i powtórzyłem, że nie jestem oszustem. Widać hazard lubił, bo najpierw zaczął podbijać cenę, a potem zaproponował zakład. Zaciekawiło mnie, co ma być stawką, a on mówi, że założymy się o rację. Trafił w czuły punkt, bo dla Polaka racja, to sprawa honoru i u nas każdy stoi za swoją racją do ostatniego. Gdyby mi zaproponował materialne korzyści, to uczciwość by zwyciężyła, ale o nagą rację nie mogłem się nie założyć.

Diabeł nie chciał jednak mojej duszy całkiem darmo. Powiedział, że muszę przyjąć symboliczną złotówkę. Złotówki były jeszcze wtedy z aluminium i do dziś noszę w portfelu taki lekki, dziwny pieniążek bez wartości.

A dusza wróciła po trzech godzinach. Podejrzewam, że drań sam ja wypuścił, żeby mi zrobić na złość. Takiemu na honorze nie zależy, wiedział, że lekko mi z nią nie będzie, a złośliwe bydle cieszy się tylko z ludzkiego nieszczęścia.